28 listopada 2015

Yankee Candle Season of Peace || Zapach Tygodnia #6


Jak widzicie u mnie już bombki i światełka, ale nadal na jesiennej macie ;) Wchodzimy powoli w sezon zimowy i zapach z takiej serii chciałabym dziś omówić :) Season of peace to zapach z serii okolicznościowej. Zwykle zapachy świąteczne kojarzą nam się z cynamonem, słodyczami, ewentualnie choinką. Tutaj mamy coś dla fanów świeżych, delikatnych zapachów. Jest bardzo subtelny, ale też bardzo ładny. Nuty zapachowe to ponoć bergamotka, mięta pieprzowa, paczula oraz drzewo cedrowe. Ja nie umiem tak rozpoznawać nut, ale na pewno jest to wosk męski. Nie pachnie przy tym jak chamska woda kolońska, co niektórym z nich się zdarza. 


Jeżeli szukacie czegoś wpisującego się w zimowy klimat, ale nie walącego jeszcze po twarzy Gwiazdką, to na pewno mogę Wam polecić Season of Peace. Standardowo kupicie go na Goodies :)


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

25 listopada 2015

"Prawie" jak Naked - W7 In the buff - lightly toasted




Paletki Urban Dekay Naked wstrząsnęły światem kosmetycznym. Jak to się zwykle zdarza w takich momentach, na rynku pojawiło się wiele "inspirowanych" paletek - za o wiele mniejsze pieniądze. Po tym jak do drogerii Natura wprowadzono markę W7 w moje ręce wpadła paletka In the buff - lightly toasted. 



Inspirację paletkami Naked widać już po pudełku. Metalowa, porządna kasetka, wytłoczone napisy - nic do zarzucenia. W środku oprócz 12 cieni znajdziemy pędzelko-pacynkę - w sumie całkiem fajną. Cienie są tutaj za równo matowe, jak i takie "cięższe", metaliczne. Kolory - dosyć szeroka paleta nudziaków - brązy, złoto, róże, czarny i szary.




Z pigmentacją jest różnie. Poniżej możecie zobaczyć swatche (wybitnie nie po kolei) pomazane palcem. Niestety przy nakładaniu pędzlem jest dużo gorzej - cienie się osypują, te metaliczne się nie nakładają, te matowe znikają przy rozcieraniu. No cóż. Ale jak się trochę popracuje, to można z nich coś wyciągnąć ;)





Za niecałe 30 zł nie możemy się spodziewać idealnego odpowiednika Naked. Ale czy w ogóle warto kupić tę paletkę? Szczerze mówiąc, nie sądzę. Chyba lepiej kupić sobie 3-4 pojedyncze cienie w kolorach, których naprawdę będziemy używać, niż paletkę, która będzie sobie leżeć i od czasu do czasu maźniemy jeden cień. 

Może Wy znacie jakiś lepszy odpowiednik paletni Naked? 



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

22 listopada 2015

Poroża, kubki i pocztówki | Polski Design #1




W ten weekend w Warszawie odbyły się po raz kolejny Targi Rzeczy Ładnych. Byłam na nich po raz drugi - bardzo lubię oglądać ładne rzeczy :D Pomyślałam, że Wy też powinnyście część z nich obejrzeć i chcę Wam pokazać trzy marki, które zrobiły na mnie wrażenie. Jeśli Wam się spodoba, tego typu posty będą się pojawiały częściej ;)

#1. Love Poland Design 



Jeżeli szukacie nietuzinkowych, ładnych i nie wiejących tandetą pamiątek z Polski, to idealnie trafiliście. W ofercie sklepu znajdziecie pocztówki (genialne), plakaty, zakładki, przypinki, lusterka, kubki, koszulki, otwieracze i na pewno więcej, ale całego jeszcze nie przekopałam. Są motywy ogólnopolskie i dotyczące poszczególnych miast. Ja jestem zachwycona i sama kupiłam kilka pocztówek do mojej kolekcji :) Także jeśli nie wiecie co kupić cioci z zagranicy, albo gdzie znaleźć niebanalne pocztówki świątecznie, to zajrzyjcie na stronę Love Poland Design :)



Ta marka zwracała na siebie uwagę już z daleka. Myślę, że nikt już nie wiesza sobie trofeów z polowań na ścianach, ale to jak do tego podeszli autorzy tych rzeźb mega mi się spodobało. Różne zwierzęta, wykonane z papieru, ozdobione mniej lub bardziej, na pewno "zrobią" ciekawe wnętrze.


O ceramice Kalvy było już w blogosferze głośno - kubek "to będzie dobry dzień" i "uśmiechnij się" latał po internecie dość długo. Ale nie wiem czy znacie resztę oferty tego sklepu: to nie tylko napisy, ale również prześliczne grafiki ze zwierzakami. I nie tylko kubki - znajdziemy tu kieliszki na jajka, mleczarki, bulionówki i inne przydatne naczynia. Na żywo prezentują się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. To, że nic nie kupiłam, jest wynikiem tylko i wyłącznie tego, że nie wiedziałam, za którą rzecz się łapać ;)


Takie targi to świetny pomysł na wyszukanie świątecznych prezentów, ale jeżeli w Waszej okolicy nie ma takich eventów, to gwiazdkowe prezenty warto kupić przez strony designerów w sieci. A jeśli nie na prezent, to dla siebie ;)

Powiedzcie mi, lubicie tego typu sklepy? Chcecie, abym wyszukała więcej perełek? 

A jak z prezentami? Lubicie wyszukiwać je po targach i małych sklepikach czy wolicie załatwić wszystko naraz w galerii? Piszcie :)













Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

21 listopada 2015

Yankee Candle Fireside Treats || Zapach Tygodnia #5

Pora na kolejny Zapach Tygodnia!



Jedliście kiedyś pieczone pianki? U nas to raczej mało popularna przekąska, ale warto spróbować. BTW - jeśli w Waszym mieście jest lokal Czupito, to koniecznie wpadnijcie tam na szota, do którego pieczoną piankę podają "na zagrychę" - miałam okazję spróbować tego we Wrocławiu - było osom. Wracając do tematu. Pianki. Niebiańskie chmurki z cukru i żelatyny, podgrzane zamieniają się w słodką, kremową rozkosz. Ale jak to pachnie? Przypalonym cukrem?


Wosk Yankee Candle Fireside Treats pachnie waniliowo, ale do tego słodko-cukrowo. W sumie tak, jak powinny :D Po ostatnich słabych doświadczeniach z tą marką, yankee odbudowało u mnie swoją reputację. Bardzo lubię ten zapach, utrzymuje się długo, pachnie intensywnie, ale nie przytłaczająco, a do tego działa również przy drugim paleniu. Polecam! Wosk do kupienia na Goodies :)

Lubicie pianki?

Zapach tygodnia #1
Zapach tygodnia #2
Zapach tygodnia #3
Zapach tygodnia #4



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

20 listopada 2015

Organizacja: Kalendarz - i co jeszcze?


Na pewno nie jestem najbardziej zorganizowaną osobą na świecie, chociaż podobno jako zodiakalna panna powinnam taka być ;) Mimo wszystko jakoś ogarniam życie - głównie dzięki codziennym pomocnikom. Czego używam?

#1. Kalendarz

Używam kalendarza szkolnego z Biedronki. Nie powiem, żeby był najwygodniejszy na świecie (jest dość gruby i ciężki) ale za to jest piękny ;) Stosuję w nim "color coding" - każda kategoria ma swój kolor. Póki co pomyliłam się tylko raz ;) Tych samych kolorów używam też w kalendarzu, który wisi u nas nad lodówką.


Dzięki takiemu systemowi kolorystycznemu jeden rzut oka wystarcza żeby ocenić czy danego dnia mam coś do zrobienia na uczelnię czy czekają mnie same przyjemności :) 

Na pierwszej stronie, pod okładką, przykleiłam kilka kolorów indeksowników i po kilka samoprzylepnych karteczek. Jeśli uznam, że potrzebuję coś zaznaczyć, albo zrobić szybką listę - mam je pod ręką. 


Poniżej możecie zobaczyć mój system kolorystyczny w wykorzystaniu. Dodaję też czasem washi tape i naklejki, żeby dorzucić jeszcze trochę koloru :)


#2. Notes

Poza kalendarzem, mam jeszcze notes w linie. Jest to "wielofunkcyjny organizer", który dostałam kiedyś na konferencji, na którą nas wysłano z uczelni. Jego wielofunkcyjność polega na tym, że w okładce ma 4 GB pendrive, a z tyłu mapę ;) Używam go do notatek, które nie mają szczególnego związku z konkretną datą. 


Robię w nim listy na wyjazdy, listy typu bucket list, ale też rozpisuję co ma się znaleźć w konkretnym poście (pomysł zaczerpnięty od One Little Smile :) ). Mam kilka zakładek - z serialami do obejrzenia, przepisami do wypróbowania, pomysłami na posty. Swego czasu prowadziłam też dziennik włosowy:


Robię w nim też codzienne/weekendowe listy rzeczy do zrobienia - jedną pokazywałam ostatnio na fanpage :) Tego typu listy robię też czasem w luźnych notesikach z kartkami leżących na biurku - bardzo mi się podoba ten dostępny w sklepie Aliny - jeszcze chwila i się na niego skuszę :D

#3. Tablica 


Tablica suchościeralna DIY, którą pokazywałam w poście już ponad rok temu :) Fajnie się sprawdza jako szybki przegląd całego miesiąca. Trzeba tylko pamiętać, żeby ją aktualizować :)

#4. Aplikacje

Ostatnia kategoria pomocników, o której chcę wspomnieć. W dzisiejszych zelektryfikowanych czasach ciężko z nich nie korzystać, prawda? Mam kilka aplikacji, które pomagają mi ogarniać rzeczy, nad którymi środki wspomniane wyżej nie panują:

Listonic - android | iOS | Strona WWW - aplikacja, która pozwala na robienie list zakupów. Jej genialną funkcją jest współdzielenie list - kilku domowników może na bieżąco dodawać nowe produkty, albo dokupywać rzeczy do domu. 

Episoder - iOS - oglądam stanowczo za dużo seriali. Ta aplikacja pozwala mi odznaczać, który odcinek już obejrzałam, a w przypadku seriali, które są nadal emitowane - kiedy będzie następny.

Period Tracker - android | iOS - typowo kobieca aplikacja. Wstukujemy, kiedy zaczyna nam się i kończy okres, po kilku cyklach aplikacja pokazuje nam, kiedy wypadnie nam następna miesiączka. Można też dodawać różne objawy/symptomy/dolegliwości, które nam dokuczają. Takich aplikacji jest teraz mnóstwo - myślę, że każdej kobiecie się przyda :)

To chyba tyle. Dzięki tym rzeczom wiem jeszcze gdzie jest moja głowa. Daleko mi do perfekcyjnego zorganizowania i zawsze płaczę z zazdrości oglądając filmiki Elle Fowler z jej pięknie udekorowanym, idealnie zorganizowanym planerem, ale dążę do poziomu zadowalającego :)

A jakie są Wasze sposoby na to jak się zorganizować? Może jest jakaś aplikacja, której jeszcze nie znam? Piszcie!



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

18 listopada 2015

Szminki w płynie Essence - Show Off & Make a Statement.




Cześć!
Dzisiaj wrócimy do kategorii "beauty", bo chcę Wam opowiedzieć o bardzo ciekawym nowym produkcie Essence, czyli o ich płynnych szminkach. Zainteresowałam się nimi po pozytywnych głosach Marty z Lusterka (swoją drogą koniecznie zaobserwujcie ją na snapie! Mówi dużo fajnych rzeczy tam! :) ). Później w Hebe trafiłam na promocję - drugi produkt do ust marki Essence za pół ceny. No to wzięłam dwie, jaka kobieta nie zareaguje na taką promocję? :P 




Wybrałam dwa z czterech odcieni - ciemniejszy i lekko "brudny" 06 Make a Statement oraz bardziej koralowy 04 Show Off - ten kolor jest mniej pomarańczowy niż na tym zdjęciu ;) I nie sugerujcie się obrazkami na oficjalnej stronie - kolory są zupełnie inne! Dostepny jest jeszcze nudziakowy 03 Almost Real oraz lekko różowy 01 Colour Party - ten drugi chyba dokupię, bo takich kolorów mi brakuje. 


Aplikator i konsystencja są jak dla mnie typowo błyszczykowe. Sam produkt porównałabym do błyszczyków Stay with me tej samej marki - zresztą te pomadki w płynie chyba właśnie je zastąpiły. Producent prawdopodobnie postanowił nazwać je pomadkami ze względu na bardzo dobrą pigmentację.  BTW - na stronie essence znajdziemy je w obu kategoriach - i w błyszczykach, i w pomadkach.


Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć kolory - w świetle dziennym (no dobra, listopadowym...) bez żadnej obróbki. Od góry: make a statement, niżej show off. Obydwa bardzo ładnie prezentują się na ustach, niestety aplikacja tak napigmentowanego produktu wymaga użycia lusterka ;) 

Trzymają się na ustach dosyć dobrze jak na błyszczyk, nie mażą się jakoś specjalnie. Myślę, że jak za cenę około 10 zł to bardzo dobry produkt. Ja chętnie dokupię jeszcze jeden kolor (nudziaka się boję :3 )

Znacie te produkty? Lubicie markę Essence? Piszcie koniecznie!

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

15 listopada 2015

Yankee Candle Wild Fig || Zapach Tygodnia #4

Pora na kolejny zapach, tym razem wracamy do Yankee. Figi to smak sezonu, a jak sprawdza się ten zapach?



Zapach ten wyczaiłam jeszcze na wakacjach we Włoszech. Obwąchałam całą szafkę Yankee czekając na mamę :P Spodobał mi się od razu. Słodki, ale nie duszący, i taki... nietypowy. Tak więc przy ostatnich zakupach nie wahałam się i zamówiłam. 


Niestety, zapach po odpaleniu już mnie tak nie zachwycił. Pachnie słodko, trochę figowo, ale potem ten zapach się jakoś rozmywa. Myślę, że wynika to też z mojego przesytu woskami tej firmy - jakoś ostatnio wszystkie pachną mi tak samo :P Fanom figi i słodkich zapachów powinno się to mimo wszystko spodobać :) Wosk jak zwykle kupicie na goodies.pl :)

Zapach tygodnia #1
Zapach tygodnia #2
Zapach tygodnia #3


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

13 listopada 2015

Moje 3 ulubione kampanie społeczne



Na pewno każdy z Was spotkał się kiedyś z jakąś kampanią społeczną. Trafiamy na nie codziennie, bo w ten sposób są nam przekazywane różne mniej lub bardziej ważne informacje. Kampanie można totalnie spieprzyć, albo zrobić ją bardzo dobrze - no jak wszytko :D Do tych najmniej przeze mnie lubianych należą Smutny Autobus (zryło mi to psychikę do reszty, oglądacie na własną odpowiedzialność) i Nie odkładaj macierzyństwa na potem, która stała się pośmiewiskiem całego internetu ;) Ale dzisiaj chcę Wam pokazać te, które uważam za naprawdę dobre.

1. Alkohol i kluczyki? Wykluczone.



Kampania zorganizowana przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Drogowego, mająca na celu walkę z pijanymi kierowcami. Ma pokazywać, że każdy sposób na powstrzymanie pijanego kierowcy od prowadzenia samochodu jest dobry. I pokazuje. 

Bardzo mi się podoba tutaj podejście młodzieżowe i pokazanie, że my, pozwalając swoim kolegom na prowadzenie po pijaku jesteśmy współodpowiedzialni. Nie gra się tutaj na emocjach kierowcy, wyliczając ofiary wypadków, tylko każe nam zadbać o bezpieczeństwo swoich znajomych.  Spot jest fajnie profesjonalnie zrobiony, reklama w radiu jest intrygująca. 

Dla mnie to kampania na piątkę z plusem, mega mi się podoba i uważam, że robi robotę. 

2. Aby korzystać z komunikacji miejskiej trzeba mieć bilet. To nic nadzwyczajnego.

Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie wypuścił już wiele nieudanych kampanii. Było ocieplanie wizerunku kontrolerów, które nie zostało zbyt ciepło przyjęte, był (chyba niestety nadal wisi) niezbyt udany plakat o asie w rękawie. Wreszcie pojawiła się jednak kampania, która mi się bardzo podoba i myślę, że może robić robotę.

Najpierw w autobusach i tramwajach pojawiły się takie plakaty:




A po kilku tygodniach zamieniono je na plakat:


Moim zdaniem to prosta, fajna kampania, ładnie pokazująca o co chodzi. Jedyne do czego bym się przyczepiła to dobór kolorów na plakatach xD

3. Nie rozbijaj się nad Wisłą / Dzielnica Wisła - Wyjdź na czysto!

Mamy w Warszawie plaże miejskie, o których pisałam już kiedyś, a także bulwary. Generalnie od jakichś 3 lat spooora część warszawskiego życia nocnego dzieje się nad Wisłą. Po stronie Praskiej można legalnie wypić piwko, po drugiej stronie mniej legalnie, ale tłumy są takie, że trzeba się wyjątkowo postarać, żeby dostać mandat :P W każdym razie, ma to też słabe strony - niestety niektórzy nie wynieśli z domu nawyku sprzątania po sobie i po weekendach te okolice zwykle wyglądały tak:

zdjęcie z oficjalnego profilu akcji "Dzielnica Wisła" na facebooku :)

W 2013 wystartowała akcja "Nie rozbijaj się nad Wisłą". Przede wszystkim dostawiono kosze na śmieci i rozdawano gadżety z logiem akcji w klubach nad Wisłą:

www.na-poziomie.pl

W 2015 tę akcję zastąpiła akcja "Dzielnica Wisła - Wyjdź na Czysto". Tutaj poszli bardziej w działania. Co weekend po terenach nad Wisłą chodziły edukatorki, które rozdawały worki na śmieci i kieszonkowe popielniczki (dużym problemem są pety wrzucone w piasek - cholernie ciężko to potem wyczyścić) - pomysł bardzo prosty, a jaki mądry! Do tego nad Wisłą stanął punkt, gdzie szkło i plastik można było wymienić na gadżety - spraye na komary i maty do siedzenia. Organizowano różne warsztaty, zabawy dla rodzin itp. I jeszcze fajny filmik:



No i tak. Niestety nie można powiedzieć, że akcja odnosi spektakularny sukces, ale niektórych zachowań nie da się tak łatwo ludziom wyperswadować. Zresztą myślę, że domyślacie się jaki typ ludzi ma frajdę ze śmiecenia i popisywania się rozbijaniem butelek... Tak czy siak - bardzo podoba mi się podejście, chęć działania, wyjście z tym wszystkim do ludzi, a nie tylko rozstawianie regulaminów, straszenie przepisami i wlepianie kar (chociaż momentami naprawdę by się to przydało...). Czekam z niecierpliwością na sezon 2016 i kolejne ciekawe akcje :)


A jakie są Wasze ulubione kampanie społeczne? Dzieje się coś takiego w Waszych miastach? A może podacie mi jeszcze lepszy (gorszy? :P ) przykład złej kampanii? Bardzo lubię ten tematykę i chętnie poznam nowe akcje ;)





Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

11 listopada 2015

11 rzeczy, które musisz zrobić tej jesieni! || Jesienny niezbędnik Niki #3

Jesień to pora roku, którą jak wiecie muszę sobie oswajać. Dlatego przygotowałam 11 rzeczy, które można zrobić jesienią. Może się Wam spodobają i wykorzystacie któryś z moich pomysłów? ;)



1. Pobaw się liśćmi

Jedyna, niepowtarzalna okazja :) Można w nich skakać, robić zdjęcia, przygotować dekoracje.

2. Idź na spacer wieczorem

Nie jest jeszcze tak zimno, jak będzie za chwile, nie ma też jeszcze świątecznych iluminacji, które przyciągną tłumy. Idź na spacer, poznaj swoje miasto od tej strony. A jeśli jesteś z Warszawy, to w listopadzie możesz skorzystać z nocnego spaceru po Pałacu na Wodzie w Łazienkach :)

3. Przypomnij sobie bajki z dzieciństwa

Co lubiłeś najbardziej? Pocahontas? Króla Lwa? Koniecznie obejrzyj je teraz jeszcze raz. Czy jest lepszy motyw na spędzanie jesiennych wieczorów? ;)

4. Naucz się robić na drutach

Albo na szydełku ;) Albo wypróbuj inne rękodzieło. To bardzo relaksujące zajęcie, z którego może powstać coś ładnego :D

5. Zrób karmnik dla sikorek

Jest mnóstwo opcji - nie trzeba się ograniczać do wywieszenia słoniny. Poszukaj inspiracji na pintereście!

6. Sprawdź najbliższą siłownię

Może nie jest taka straszna jak się wydawała? Większość obiektów oferuje pierwsze wejście za darmo. A nuż Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej? Formę na lato można zacząć robić już teraz :)

7. Zajrzyj do lokalnej biblioteki

To takie wspaniałe miejsca, a tak bardzo niedoceniane! Jeżeli trafisz na miłą bibliotekarkę, to na pewno poleci Ci tytuł do czytania w długie, jesienne wieczory :)

8. Upiecz szarlotkę

Kiedy jak nie teraz, kiedy mamy sezon na jabłka? Do tego ten zapach cynamonu... A jeśli nie masz ochoty na typową szarlotkę, to polecam crumble z tego przepisu :)

9. Zrób rozgrzewający napój

Nie herbatę z cytryną. Pobaw się przyprawami korzennymi, zrób Pumpkin Spice Latte, gorącą czekoladę albo napar imbirowy :)

10. Kup sobie dobre piwo lub odwiedź multitap

Niemcy mają Oktoberfest. I pewnie fajnie byłoby tam pojechać, no ale nie każdy ma taką możliwość. Zrób sobie namiastkę tego święta i kup sobie dobre, craftowe piwo. Jest ich na rynku coraz więcej, każdy znajdzie coś dla siebie. Albo pójdź do multitapu i popróbuj kilku różnych ;)

11. Zrób jesienną dekorację

Nazbieraj kasztanów, kolorowych liści, żurawiny - i po prostu się tym pobaw :) Zrób dekorację na stół, albo wieniec na drzwi.

A jakie są Wasze pomysły na jesienne aktywności? 



Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)


7 listopada 2015

Vanilla Cone Kringle Candle || Zapach Tygodnia #3



Wiem, że poprzedni zapach był całkiem niedawno, ale chcę, żeby one się jednak pojawiały co sobotę ;) 

Dziś chcę opisać drugi zapach z mojej ogromnej (dwuwoskowej :P) kolekcji zapachów Kringle. Nim również zakochaliśmy się podczas zakupów w Arkadii. Musiał być nasz, nie było innej opcji :D

Wyobraźcie sobie swoje ulubione lody waniliowe. Te najulubieńsze. Mhm. A teraz, że zamówiliście je w słodkim wafelku. Oooo tak. Tak właśnie pachnie ten wosk. (BTW - ten wielki rożek, to mała porcja lodów we Włoszech, w Porto Recanati. Moje migawki z tamtego wyjazdu możecie obejrzeć w podlinkowanym poście :) )

Zapach jest słodki, bardzo spożywczy. Przy tym jest tak naturalny i tak wierny rzeczywistości, że po kilku sekundach od odpalenia ślinka cieknie po brodzie. Moim zdaniem jest to must have dla wszystkich miłośniczek słodyczowych zapachów :)



W poprzedniej recenzji nie wspomniałam o tym, że woski Kringle są dużo tłustsze niż yankee i wszystkie są białe. Dzięki temu dużo mniej się kruszą i generalnie mniej syfią ;) Wosk za całe 12 zł możecie dostać na goodies.pl ;)

Zapach tygodnia #1
Zapach tygodnia #2

Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

5 listopada 2015

5 kroków do "odspamowania" sobie życia

Żyjemy w takich śmiesznych czasach, w których dostęp do informacji stał się przekleństwem. Z jednej strony super, że mamy tak łatwy dostęp do praktycznie całej wiedzy ludzkości, ale z drugiej strony - zalewa nas taka fala zbędnych informacji, że czasami ciężko się w tym odnaleźć. 

Co możemy zrobić? Przede wszystkim pozbyć się ze swojego życia śmieci - spamu, który zalewa nas codziennie.

genejacobi.tumblr.com


1. Wypisz się ze zbędnych newsletterów.

Na pewno kiedyś zapisaliście się do newslettera jakiegoś sklepu tylko po to, żeby dostać zniżkę. Potem takich newsletterów zbierze się sto pięćdziesiąt, a maile z nich się wyrzuca. Następnym razem, zanim klikniecie ikonkę kosza, wejdźcie w tego maila i kliknijcie "odsubskrybuj".

2. Wyłącz powiadomienia mailowe

To samo co z newsletterami - na pewno wywalasz je do śmieci. Po co Ci powiadomienie o nowym wydarzeniu na fejsbuku, skoro co chwilę na niego wchodzisz? Po co Ci przegląd najciekawszych postów miesiąca na Pintereście, skoro go cały czas śledzisz? Zostaw tylko te maile, które naprawdę czytasz.

3. Zastosuj "inbox zero"

Maile przeczytane, nieważne i te, na które już odpowiedziałeś - wywalaj. Nie zostawiaj też miliona maili do odpowiedzenia później. Kładź się spać z pustą skrzynką.

4. Wyłącz zbędne powiadomienia w telefonie

Naładowały Ci się życia w Candy Crashu? W H&M jest nowa promocja? Twój Pou wymaga nakarmienia? Wyłącz to. Zostaw tylko te powiadomienia, których naprawdę potrzebujesz. 

5. "Odlub" strony, które przestały Cię interesować

Strony na Facebooku często zmieniają treści, albo od początku mają je bzdurne. Ileś fanpage'y na pewno polubiliście tylko po to, żeby wziąć udział w jakimś konkursie. Później na tablicy robi się jakaś informacyjna sieczka, a to co ważne, ginie między tabunami śmiesznych kotów. Zwłaszcza przy coraz dziwniejszych politykach Facebooka co do priorytetu postów. Ja sukcesywnie wywalam zbyt spamujące i nieistotne dla mnie strony z mojego feeda. Inna sprawa - przy fanpage'ach, które naprawdę chcecie czytać, warto odklinkąć opcję "obserwuj", inaczej połowa postów się Wam nie wyświetli. 

Myślę, że warto wykonać chociaż część z tych czynności i uwolnić się od nadmiaru zbędnych informacji. Koniecznie dajcie znać czy macie jakieś swoje patenty tego typu :) 


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)

2 listopada 2015

Kringle Candle Mango || Zapach Tygodnia #2


Publikacja kolejnego zapachu tygodnia trochę się przesunęła, ale już nadchodzę z kolejnym, i to nie byle jakim woskiem.
Zdjęcie soczystego mango po lewej stronie pochodzi z bloga www.a-night-in-wonderland.tumblr.com :)

Z woskami (i świecami) Kringle nie miałam nigdy do czynienia, jakoś zawsze mi się wydawało, że to yankee jest firmą, w którą warto inwestować. Aż pewnego dnia chodząc z moim chłopakiem po Arkadii wpadliśmy do sklepu z różnymi pierdołami do domu (za Chiny nie pamiętam jak się nazywał) gdzie stała caaaała półka z produktami Kringle. Tak się zachwyciliśmy zapachami, że po powrocie do domu od razu zamówiłam pierwsze woski tej firmy. 



Na początek wzięliśmy dwa zapachy, dzisiaj opowiem o pierwszym z nich, czyli o zapachu mango. Jest to czysty zapach soczystego owocu. Bez żadnych udziwnień, żadnych nut w tle. Mango. Koniec. Jak letnie smoothie. Nie potrafię powiedzieć nic więcej, ale też nie ma czego! Pachnie dokładnie tak, jak powinien.

Warto wspomnieć jeszcze o rzeczach czysto technicznych. Zapach pachnie dość długo i ładnie się rozchodzi w powietrzu, ale zauważyliśmy, że przy drugim rozpaleniu praktycznie go już nie czuć, mimo tego, że nie był palony 8h. W przeciwieństwie do zafoliowanego yankee, kringle jest zapakowany w plastikowe pudełeczko. Z jednej strony jest to niewygodne, bo wosk trzeba wyciągać i odkrajać nożem, ale za to nie trzeba bawić się w pakowanie wosków w torebki strunowe. Wosk na goodies.pl kosztuje 12 zł, czyli o 5 zł więcej niż woski yankee, ale za to ma 40 g, przy 22 g wosku u drugiego producenta.

Ja jestem póki co zachwycona tymi produktami i na pewno dokupię więcej zapachów – yankee mam chwilowo mały przesyt. Wosk kringle candle mango możecie kupić TUTAJ :) 


Podoba Ci się u mnie? Możesz polubić stronę bloga na facebooku, zaobserwować go na bloglovin, albo wejść na mój instagram! Zapraszam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...